Linki dofollow i nofollow - o co w tym chodzi?

Jeśli interesujesz się promocją strony internetowej w wyszukiwarkach, zapewne wiesz, jak istotne jest pozyskiwanie nowych odnośników. Problem w tym, że zgodnie z wytycznymi Google niektóre linki powinny posiadać specjalne oznaczenie „nofollow”, sugerujące, że robot nie powinien za nimi podążać. Pozostałe odnośniki (określane jako „dofollow”) są traktowane jako „pełnowartościowe”. Skąd się bierze takie podejście? Czy i jak realizować zalecenie, o którym mowa?

Google, prezentując wyniki dla różnych zapytań, kieruje się nie tylko treścią zawartą na stronach docelowych, ale również linkami do nich kierującymi. Jednocześnie jednak zakazuje sztucznego pozyskiwania linków, na przykład poprzez nabywanie ich u właścicieli innych witryn. Co jednak, gdy chcesz wykupić zawierający odnośnik artykuł sponsorowany, a jednocześnie nie chcesz narazić się na kary nakładane przez roboty wyszukiwarki i moderatorów Google? W takiej sytuacji warto stosować oznaczenia „nofollow”. Z kolei mianem „dofollow” określa się wszystkie standardowe odnośniki, które robot wyszukiwarki powinien traktować „normalnie”.

 

Atrybut dofollow

Odnośniki dofollow to właściwie podstawa w procesie linkowania witryny na potrzeby SEO. O ile użytkownikowi służą do szybkiego przeniesienia się na inną stronę (lub podstronę), o tyle algorytmy współczesnych wyszukiwarek uznają je za sygnały świadczące o wartości adresu docelowego.

Z punktu widzenia kodu strony link dofollow wygląda zupełnie normalnie:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl">Link</a>

 

Skąd więc mowa o „atrybucie”? Teoretycznie można go o takowy wzbogacić, jednak jest to zupełnie zbędne. Taka rozbudowana wersja wyglądałaby następująco:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="dofollow">Link</a>

 

W praktyce jednak oznaczałaby dla robota dokładnie to samo, co wariant krótszy, w związku z czym niemal nikt jej nie stosuje.

 

Wartość linków dofollow

Jeśli strona posiada dużo odnośników, zwłaszcza tych pochodzących z wartościowych witryn, pojawia się w wynikach wyżej (oczywiście pod warunkiem, że nie zostanie ona z jakiegoś powodu ukarana tak zwanymi filtrami). Jest tylko jeden warunek – strona linkująca musi „przekazać moc” stronie linkowanej. A robi to właśnie dzięki atrybutowi dofollow. Na szerszą skalę strategię linkowania powinien ustalić pozycjoner, ale jeśli tylko jest okazja pozyskać link dofollow z dobrego źródła – warto to zrobić.

Co istotne, odnośniki dofollow nadają wartość miejscom docelowym również w przypadku linkowania wewnętrznego, na przykład pomiędzy kategoriami sklepu, w ramach sekcji „osoby, które kupiły ten produkt były zainteresowane także...”, czy – w przypadku blogów – odniesieniami do powiązanych wpisów.

 

1_14.png

Źródło: http://bit.ly/2d5B76s

 

Atrybut nofollow

Oznaczenie nofollow w zamierzeniu ma służyć do poinformowania robota wyszukiwarki, iż danego odnośnika nie powinien uwzględniać w ocenianiu strony linkowanej. Można w ten sposób oznaczać linki sponsorowane. Często wykorzystuje się je też na forach, czy w systemach komentarzy blogowych - a więc miejscach, w których swoje odsyłacze mogliby umieszczać spamerzy. W ten sposób sprawia się, że miejsca te tracą atrakcyjność w oczach tych ostatnich i rzadziej podejmują próby spamowania.

Z punktu widzenia użytkownika przeglądającego daną stronę, link nofollow wygląda identycznie, jak dofollow. Różnica pojawia się natomiast w kodzie strony, gdzie prezentuje się on następująco:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="nofollow">Link</a>

 

Czytaj również: https://www.semstorm.com/blog/jak-tworzyc-linki-zewnetrzne

 

Wartość linków nofollow

Z powyższego opisu możesz wyciągnąć wniosek, że linki nofollow nie mają żadnej wartości dla wyszukiwarki. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana.

Przede wszystkim w przypadku dużej liczby odnośników prowadzących do danej witryny, pewien odsetek linków nofollow świadczy o „naturalności” profilu strony i wpływa na zmniejszenie ryzyka zidentyfikowania jej przez roboty jako sztucznie promowanej. Inaczej mówiąc - warto, by część odnośników była oznaczona jako nofollow, gdyż zmniejsza to ryzyko nałożenia na stronę filtrów w Google. Nie należy jednak przesadzać i większość linków warto posiadać w formie dofollow.

Co ciekawe, choć atrybut nofollow został stworzony z myślą o oznaczeniu odnośników zewnętrznych, warto z niego korzystać również w ramach linkowania wewnętrznego.

Mowa tutaj o zastosowaniu tego atrybutu w przypadku odsyłaczy kierujących do stron nieistotnych z punktu widzenia wyszukiwarki lub praktycznie nieposiadających treści. Przykładowo mogą to być podstrony rejestracji lub logowania, ale też do polityki prywatności, jeśli korzystasz z wykupionego szablonu, w którym zmieniłeś wyłącznie nazwę firmy (wyszukiwarki nie lubią powielanej treści, stąd niekoniecznie warto wzmacniać akurat taką podstronę).

Dodatkowo, warto wspomnieć, że w przypadku nałożenia przez Google na stronę kary ręcznej, w trakcie procedury usuwania nałożonych sankcji, część „nieodpowiednich” linków można oznaczyć jako nofollow zamiast od razu je usuwać lub zrzekać się ich. Trzeba mieć jednak na uwadze, że czasami nawet takie oznaczenie nie ratuje przed uznaniem odsyłacza jako „niewłaściwego”.

 

Dofollow a nofollow

Jak już wiesz, linki dofollow to te, które mają być „wartościowe”, a „nofollow” to takie, które wyszukiwarka powinna uznawać za „nieistotne”. W ogólnym zarysie tak właśnie jest, choć warto mieć na względzie, że w praktyce bywa z tym różnie.

Po pierwsze, robot tak czy inaczej przez link nofollow przechodzi, po prostu nie przenosząc mocy witryny.

Po drugie, fakt „zerowej” wartości odnośnika od lat budzi wśród pozycjonerów dyskusje. Pomijając wspomniany już powyżej fakt, że linki nofollow są naturalnym elementem profilu witryn, do których prowadzi dużo odsyłaczy, znane są przypadki testów, w ramach których pod konkretny adres kierowały wyłącznie odnośniki tego typu. W wielu z takich eksperymentów okazywało się, że wraz ze wzrostem ich liczby, podnosiła się także pozycja strony docelowej. Nie zmienia to oczywiście faktu, że linki dofollow pozostają cenniejsze w trakcie budowania widoczności w wyszukiwarce.

Warto wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. Im więcej linków wychodzi z danego adresu, tym słabszy jest każdy z nich. Czy oznacza to, że „moc” strony dzielona jest wyłącznie między linki dofollow? Niezupełnie. Według założeń, algorytm Google powinien dzielić wartość strony na wszystkie odnośniki, a następnie zerować wartość przydzieloną do tych z atrybutem nofollow (pamiętaj jednak o wspomnianych wyżej testach).

 

Jak sprawdzić atrybut przypisany do linku?

Wiesz już, że z punktu widzenia użytkownika oglądającego stronę w przeglądarce, linki nofollow i dofollow wyglądają identycznie. Różnica jest widoczna dopiero w kodzie strony. Jak już wiesz, kod linku dofollow wygląda tak:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl">Link</a>

 

W rzadkich przypadkach może też przyjąć następującą formę:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="dofollow">Link</a>

 

Z kolei odnośnik nofollow przyjmuje formę:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="nofollow">Link</a>

 

Co istotne, atrybut rel może znajdować się również przed atrybutem href:

 

<a rel="nofollow" href="http://www.jakasstrona.pl">Link</a>

 

Co więcej, może zawierać więcej parametrów, na przykład:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="nofollow">Link</a>

 

Jak więc sprawdzić atrybut? Wystarczy, że otworzysz kod przeglądanej strony (w większości przeglądarek dostępny po kliknięciu prawego klawisza myszy i wybraniu opcji „pokaż źródło”), a następnie użyjesz skrótu klawiszowego CTRL+F i wprowadzisz adres odnośnika. Zwróć przy tym uwagę, że zdarza się, że na jednej stronie jest więcej odsyłaczy kierujących w to samo miejsce, a nie zawsze wszystkie będą posiadać ten sam atrybut.

 

2_11.png

 

Czy można całą operację zautomatyzować? Tak, dzięki rozszerzeniom Firefoksa, Chrome lub Opery. Jeśli chcesz z nich skorzystać, wybierz w menu przeglądarki opcję dającą dostęp do rozszerzeń, znajdź przycisk pobierania nowych lub przejścia do katalogu wtyczek, a następnie w wyszukiwarce rozszerzeń wpisz słowo „nofollow”. W ten sposób uzyskasz listę dostępnych rozwiązań.

 

Czytaj również: https://www.semstorm.com/blog/google-analytics-jak-otagowac-dzialania-marketingowe

 

Jak nadawać linkom atrybuty dofollow i nofollow?

W przypadku dofollow sprawa jest prosta – zazwyczaj nic nie trzeba robić (wyjątek mogą stanowić CMS’y, które domyślnie ustawiają wskaźnik nofollow). Inaczej sprawa wygląda w przypadku nofollow. Jeśli link wpisujesz w formie kodu HTML, dopisz w jego treści fragment rel="dofollow" w miejscu, które wskazaliśmy w części „Atrybut nofollow”. Przypomnijmy, zwykły link wygląda następująco:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl">Link</a>

 

Natomiast wersja z nadanym atrybutem nofollow tak:

 

<a href="http://www.jakasstrona.pl" rel="nofollow">Link</a>

 

Dodatkowo, część systemów zarządzania treścią strony pozwala na wprowadzenie omawianego atrybutu za pomocą edytora wizualnego. Co więcej, w niektórych przypadkach nawet mimo braku opcji, można ją wprowadzić poprzez instalację dodatkowego modułu. Jeśli nie widzisz u siebie takiej funkcji – zapytaj o nią informatyka lub pracowników firmy, która wdrażała stronę.

 

Podsumowanie

Linki dofollow to odnośniki w ich standardowej formie, klikane przez użytkowników i mocno wpływające na pozycjonowanie witryny. Odnośniki nofollow w przeglądarce prezentują się identycznie, a przez użytkowników stosowane są w ten sam sposób, jak wersja dofollow, jednak nie wpływają na pozycję strony linkowanej.

Nofollow stosowane jest w przypadku, gdy link może być przez roboty wyszukiwarki uznany za „sztuczny” (na przykład kupiony) lub gdy nie chcemy, by przekazywał swą wartość (np. gdy linkujemy stronę logowania, koszyk w sklepie internetowym itp.).

W procesie pozycjonowania kluczowe są odsyłacze dofollow, jednak dla zachowania wiarygodnego, naturalnie wyglądającego profilu linkowego, warto zdobyć również pewien odsetek linków nofollow.

Autor

Katarzyna Palka

Junior Marketing Specialist w SEMSTORM International Sp. z o.o, gdzie odpowiada za realizację działań z zakresu content marketingu. Posiada kilkuletnie doświadczenie w tworzeniu, redagowaniu i korekcie treści zarówno tych informacyjnych, jak i marketingowych.

Przeczytaj także

2013 - 2016 SEMSTORM
Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego